Za długie i nie chce ci się…

Za długie i nie chce ci się czytać? Na dole masz wersję audio ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#film #filmy #kino #dziesiatamuza

Wszyscy się bawią w podsumowania roku, to ja podbijam stawkę i robię kompletne, filmowe podsumowanie dekady (bowiem każde 10 lat to dekada, a nas interesuje ta którą możemy nazwać 2010s, czyli 2010-2019).

Ponieważ istnieje taki błąd poznawczy, że bardziej lubimy te rzeczy, które są nam bliższe pamięcią, jako metodologię wybrałem po 5 najlepszych filmów z każdego roku, uszeregowałem (co było katorżniczo trudne) i przedstawiam wam pierwszą połowę, wraz z jednozdaniowym uzasadnieniem czemu:

#25. Whiplash (2013, reż. Damien Chazelle)

za bycie najbardziej sztandarowym przykładem filmu sportowego, w którym nikt żadnego sportu nie uprawia

#24. Ostatnia rodzina (2016, reż. Jan P. Matuszyński)

za zogniskowanie bolączek całego społeczeństwa na przykładzie kompletnie nieszablonowej rodziny

#23. A Ghost Story(2017, reż. David Lowery)

za idealną i niebanalną interpretację jednego z najpotężniejszych ludzkich uczuć

#22. Incepcja (2010, reż. Christopher Nolan)

za wprowadzenie nowej jakości w kino blockbusterowe i rozbudzanie w widzach poczucia, że są mądrzejsi niż są w rzeczywistości

#21. Mistrz / Nić widmo(The Master, 2012 / Phantom Thread, 2017, reż. Paul Thomas Anderson)

za mistrzowskie konstruowanie bohaterów i ich natychmiastową dekonstrukcję

#20. Kochankowie z księżyca (Moonrise Kingdom, 2011, reż. Wes Anderson)

za dziecięcą naiwność podkreśloną dojrzałym podejściem do tematu

#19. Wieża. Jasny dzień (2018, reż. Jagoda Szelc)

za pokazanie uroków płynących z niezrozumienia kina

#18. Rok przemocy (A Most Violent Year, 2014, reż. J.C. Chandor)

za dowód na to, że kino gangsterskie nie umarło i nie musi trącić myszką – musi tylko zmienić swoje priorytety

#17. Co jest grane, Davis? (Inside Llewyn Davis, 2013, reż. bracia Coen)

za zamknięcie melancholii i magii muzyki folkowej w dniu z życia bohatera, którego nie sposób lubić, ale też trudno mu nie współczuć

#16. Pewnego razu w Hollywood (Once Upon a Time in… Hollywood, 2019, reż. Quentin Tarantino)

dla Quentina Tarantino, za wypełnienie swojej ścieżki filmowej i zrobienie filmu, który wreszcie ma coś istotnego do przekazania

#15. Sugar Man (Searching for Sugar Man, 2012, reż. Malik Bendjellou)

za opowieść dokumentalną tak niezwykłą i abstrakcyjną, że nigdy nie mogłaby powstać jako fabuła

#14. Drive (2011, reż. Nicolas Winding Refn)

za zapoczątkowanie mody totalnej na synthwave, delikatną retromanię lat 80, oraz stanie się filmem kultowym od pierwszym sceny

#13. Ona (Her, 2013, reż. Spike Jonze)

za nieznośną lekkość i piękność kompletnej samotności

#12. Mad Max: Na drodze gniewu (Mad Max: Fury Road, 2015, reż. George Miller)

za niespodziewaną kreatywność w gatunku, który na oryginalność nie zasługiwał, ale bardzo jej potrzebował

#11. Przed północą (Before Midnight, 2013, reż. Richard Linklater)

za nikomu niepotrzebny sequel sequela, którego nikt nie chciał, a którybije na głowę swoje niemal idealne poprzedniczki

——

#10. Zimna wojna (2018, reż. Paweł Pawlikowski)

za najpiękniejsze pokazanie historii miłosnej dwójki ludzi, która szczerze się nienawidzi

#9. Faworyta (The Favourite, 2018, reż. Yorgos Lanthimos)

za otworzenie okna w zatęchłym pokoju kina kostiumowego

#8. La La Land (2016, reż. Damien Chazelle)

za nostalgię za kinem starej daty, opakowaną we współczesną otoczkę

#7. Lubow – Miłość po rosyjsku (любовь – Kärlek på ryska, 2017, reż. Staffan Julen)

za reporterską odwagę w odnajdywaniu prawdziwych emocji w najprostszych historiach

#6. Polowanie (Jagten, 2012, reż. Thomas Vinterberg)

za studium przypadku, które po latach okazało się bardziej aktualne niż wcześniej

#5. Roma (2018, reż. Alfonso Cuarón)

za przełożenie na wielki ekran ogromnej empatii pozwalającej przeżyć wspomnienia, których nigdy się nie miało

#4. Pogorzelisko (Incendies, 2010, reż. Denis Villeneuve)

za permanentne wtopienie się w umysł widza za sprawą odrętwiającego szoku przy każdym seansie

#3. Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy, 2011, reż. Thomas Alfredson)

za dowód na to, że slow cinema potrafi trzymać w napięciu od pierwszej do ostatniej sceny

#2. Pentalogia dekady Terrence’a Malicka
(Tree of Life, 2011 / To the Wonder, 2012 / Knight of Cups, 2015 / Song to Song, 2017 / A Hidden Life, 2019)

za pozostanie prawdziwym autorem kina, skrzętnie przekazującym spójną wizję w skrajnie odmiennych filmach

#1. Tamte dni, tamte noce (Call Me By Your Name, 2017, reż. Luca Guadagnino)

za stworzenie filmu kompletnego, pozbawionego wad, który w masowym odbiorcy potrafi wzbudzić poczucie intymnej introspektywy

Dobra, kłamałem, wytrawny czytelnik zauważy, że tych filmów jest więcej niż 25, ale nie mogłem się powstrzymać

Za każdy film w tym zestawieniu ręczę głową, natomiast ich uszeregowanie było kwestią bardzo osobistą, ale chętnie podejmę dyskusję na ten temat. Za jakiś czas wrzucę podobny materiał, chociaż trochę krótszy dla seriali.

_____

To teraz trochę prywaty. Ostatnio mniej udzielam się tutaj z wami, bo eksploruję inne dziedziny rozmawiania o filmach i od jakiegoś czasu, tak jak wszystkie modne dzieciaki sprawdzam się w gatunku podcastowym. Gadanie jest zupełnie inną parą kaloszy od pisania, ale myślę, że idzie mi coraz lepiej, na tyle że nieśmiało mogę się tym tutaj pochwalić. Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście posłuchali, podzielili się opinią i fajnymi sugestiami, zasubskrybowali gdyby wam się podobało. Odcinki, najczęściej na temat nowości kinowych wlatują co tydzień w sobotę, długość optymalna na drogę do pracy (~30 minut) i w ogóle o. Cykl nazywa się „Coś Obejrzanego”
i można słuchać na Spotifajach, Anchorach, iPhone’ach, Androidach, gdziekolwiek dusza zapragnie. Zainteresowanym otwieram tag #cosobejrzanego gdzie będę tostował nowe odcinki

Tutaj też będę wrzucał jakieś tekstowe komentarze, bo jednak co pisanie dla plusów to pisanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

obiecane tl;dr dla leniuszków – sobie arbitralnie ustaliłem co było najlepszymi filmami ostatniej dekady oraz założyłem podcast, posłuchaj człowieniu

a z tym Malickiem to wiem, że przesadziłem, ale kurde no, uwielbiam typa xD