No wreszcie! „Człowiek z…

No wreszcie! „Człowiek z Potworną Kutangą 2” na DVD, ileż można było czekać!

Czasem będąc znużonym ciągłym szlajaniem po szemranych operach i filharmoniach, warto odchamić się ruszając na pobliski bazar w poszukiwaniu perełek afrykańskiego kina akcji.

Danie kamery w ręce Nigeryjczyków było brzemienne w skutkach podobnie jak zapoznanie ludności Podlasia z keytarem. Statyczność kamery wyraźnie inspirowana szkołą Wesa Andersona, przedłużane w nieskończoność ujęcia pozbawione fabularnego sensu (Tarantino), ścieżka dźwiękowa w formacie midi (Zimmer), a to wszystko podlane lokalnym folklorem i prymitywnymi wierzeniami, od spodu tu już chyba tylko Patryk Vega puka.

Nollywood to dziś prężnie działająca branża, której owoce liczone w setkach miesięcznie zalewają później stragany anglojęzycznych rejonów głównie Afryki Zachodniej (Ghanę, Gambię czy Liberię, tutaj akurat zdjęcie z Sierra Leone).

Pamiętam, jak lata temu jechałem autobusem z Bamako do Dakaru (+30h), siedząc pod kineskopem na którym ku uciesze gawiedzi leciał zapętlony kilkugodzinny nigeryjski horror o czarownikach. Odkryłem wówczas, że dusza może krwawić. Na jednym z dwóch postojów skorumpowałem kierowcę, odkupując za 2$ kasetę VHS z afrykańską Planetą Singli, następnie łamiąc o kolano i wyjebując do śmieci. Niestety, okazało się, że szofer ma ich cały karton, a mi na magnetowid zabrakło gotówki.

#wanderlust – tag z mojej ostatniej tułaczki po Afryce Zachodniej (oś WKS – Liberia – Sierra Leone), oraz innych opowiadanek i podróży.

Blog | Insta

#ciekawostki #pozdroze #podrozujzwykopem #afryka #swiat #kino #film #tworczoscwlasna