Często szukałem filmów…

Często szukałem filmów dobrych na stany depresyjne, albo było to coś co miało mnie zmotywować, albo rezonować z pustką i ciemnością które odczuwałem. I mam dwa takie filmy, produkcje fantasy. Szukałem czegoś gęstego, mrocznego nie tylko fabularnie ale także stylizacyjnie, coś jak Batmany T. Burtona.

Pierwszy z nich to Kruk z Brandonem Lee tragicznie zmarłym w trakcie produkcji (śmiertelnie postrzelonym przez Michaela Masse) a drugi to Mroczne Miasto, nazywany często prekursorem Matrixa który bezpośrednio zainspirował siostry Wachowskie do stworzenia swojej serii.

Dlaczego polecam te filmy? Oba moim zdaniem są dobre dla ludzi przytłoczonych życiowo, którzy jednocześnie lubią rzeczy kreatywne i oderwane od szarej zwykłej codzienności. Nie są bowiem dramatami obyczajowymi, choć mają takie elementy.

Klimat w Kruku jest tak gęsty, że można by go kroić nożem. Odnajdą się w nim fani cięższej muzyki, gotyku, wszyscy Ci którzy depresję przeżywają w ten lekko pretensjonalny, czasem wyszydzany sposób. Protagonista zostaje zabity na początku i wraca zza grobu by pomścić ukochaną. Tylko tyle musicie wiedzieć, reszta dzieje się sama. Zobaczycie, że warto.

Mroczne Miasto z kolei uderza w te same dzwony w które uderzył jego następca Matrix, w filmie z dużą ilością akcji podejmuje temat postrzegania rzeczywistości, główny bohater wciąż musi uciekać i odkrywać kolejne to absurdy sterujące jego losem. On nawet nie wie, czy istnieje.

Te dwa filmy oglądam każdego roku. Zwłaszcza Kruk, jest obok „Powrotu do Garden State” Zacha Braffa, najważniejszym filmem w moim życiu. Gdybym wiedział że umrę w przeciągu miesiąca, to musiałbym przed dokonaniem żywota raz jeszcze obejrzeć Kruka.

#depresja #kino #filmy #samotnosc #film #szukamfilmu #przemyslenia #smutnyfilm #feels #brandonlee #kruk #thecrow #darkcity #mrocznemiasto #alexproyas #horror