Ahh skończyłem maraton HP…

Ahh skończyłem maraton HP dzisiaj. Dlaczego to jest tak dobre.. i cały ten fenomen. Tyle lat produkcji. Tyle lat wspólnej pracy tych samych aktorów (no, prawie). Ich prawdziwa przyjaźń, która wyrosła na odgrywanej przyjaźni z cudownej historii autorstwa pani Rowling.

To sie nazywa kurwa wygrać życie, we trójkę stać się ikoną największej serii w historii kina. Dorastać ze sobą odgrywając tak ważne role jak pierwszoplanowi czarodzieje z serii Harrego Pottera. Szkoda tylko, że Hermiona nie skończyła z Harrym – zajebista chemia między tymi dwoma była na ekranie.

Po tym małym wysrywie mojej podekscytowanej osoby, wstawiam drobną pastę, którą uwielbiam. Miłego dnia mireczki i mirabelki!

-Dalej Harry, zrób to – jęknął jasnowłosy chłopak wypinając się.
Harry nie mógł uwierzyć, w to co robił. Po latach sporów i wzajemnej nienawiści, realizowała się jego największa fantazja. Obydwaj dyszeli ciężko w dusznym wnętrzu ogromnej dębowej szafy, znajdującej się w Pokoju Życzeń. Mimo obustronnej chęci, musieli się dobrze ukryć.
-LUBRICANTO – szepnął Harry celując w odbyt Malfoya.
Zamknął oczy i powoli wszedł w anus swojego największego wroga. Czuł się jakby wciągał go wir ekstazy, dreszcz potargał całe jego ciało. Czas zdawał się zwolnić, przyjemność oderwała Harry’ego od poczucia przestrzeni, w tej chwili istniał tylko on i on.
Nagle Harry poczuł chłod na twarzy, a następnie rozluźnienie napięcia na członku. Otworzył oczy i natychmiast odskoczył. Zamiast ciasnej dziurki Ślizgona miał przed sobą blade, wychudzone plecy i sponiewierane, kościste pośladki.
-Taaak, Dracon spisał się na medal – syknął przerażający metaliczny głos Voldemorta.
Harry momentalnie poczuł ścisk w żołądku. Wpadł w zasadzkę śmierciożerców, odbyt Draco od samego początku był świstoklikiem.

#harrypotter #film