#100filmowchada 19/100 „The…

#100filmowchada

19/100 „The bewitcher : A DP XXX Parody – Episode 4”

Gdy Andrzej Sapkowski wydawał pierwszą część Sagi o Wiedźminie, raczej nie spodziewał się tak ogromnej popularności swoich opowiadań. Co przyczyniło się do tego, że o wiedźminie Geralcie usłyszał cały świat? Gry komputerowe wydawane przed CD Projekt Red. „Wiedźmin 3: Dziki Gon” okazał się wspaniałą grą, która mimo premiery w 2015, nadal cieszy się międzynarodową popularnością. To dzięki sukcesowi tej gry opowiadaniami Sapkowskiego zainteresował się Netflix, którego serial „Witcher” dostępny jest od dzisiaj. Jednak bardzo ciekawa ekranizacja przygód Geralta powstała już wcześniej. Nie mowa tutaj o powszechnie krytykowanym polskim „Wiedźminie” z 2001, ale o serii „The bewitcher : A DP XXX Parody”, której przyjrzymy się dzisiaj.

Dzisiaj zajmiemy się czwartym, ostatnim odcinkiem tej serii, będącym podsumowaniem wszystkich dotychczasowych przygód Geralta – mężnego wiedźmina, będącym dla wielu wzorem do naśladowania. Omawiany przez nas odcinek nawiązuje do sceny z gry, gdzie Geralt chce związać się z Triss i Yennefer. Scenarzyści porno-parodii uznali, że takie zakończenie wątku miłosnego w „Wiedźminie 3” jest nie na miejscu i postanowili stworzyć jego dalszą część.

Film zaczyna się od wejścia Geralta do karczmy i powitania go przez atrakcyjną karczmarkę. Wkrótce do lokalu przychodzi Triss i Yennefer, a Geralt chcąc uniknąć spotkania z potencjalnymi partnerkami, chowa się za stół. Wkrótce jednak jego ciekawość zwycięża i postanawia wybrać się do pokoju, w którym ulokowały się dwie czarodziejki. Okazuje się, że te zamknięciem nie pracują nad nowymi czarami, ale uprawiają dziki seks. Zdziwiony tym widokiem Geralt zaczyna się masturbować, a gdy zostaje zauważony przez biseksualne czarodziejki, po prostu dołącza do stosunku. Po ponad półgodzinnej scenie czarodziejki opuszczają upojonego miłością Geralta, komunikując mu, że skontaktują się z nim, kiedy znów będą go potrzebować.

Oceniając film, skupmy się najpierw na ocenie grających aktorów. Danny D w roli Geralta sprawuje się niestety beznadziejnie. Bardzo chudy aktor o „szczurzej” aparycji niezbyt nadaje się do roli zmutowanego pogromcy potworów. Najbardziej irytuje jednak jego głos – szept udający chrypę nie ma nawet podjazdu do głosu Jacka Rozenka. W przypadku Triss w której rolę wcieliła się 23-letnia Ella Hughes jest dobrze. Jej postać jest może nieco zbyt przerysowana, ale odgrywane przez nią sceny mogą się podobać. Trochę gorzej jest w przypadku Yennefer, której rolę powierzono Olive Glass. Aktorka ta po prostu nie pasuje do tej roli, chociaż zabieg ten można w pewien sposób zrozumieć – w końcu twórcy netflixowego „Wiedźmina” również zdecydowali się własną interpretację Yennefer.

Trudno zachwycać się niestety doborem muzyki w filmie. Zamiast zainspirować się soundtrackiem „Wiedźmina” dostępnego na PC i konsole, na początku i na końcu umieszczono tandetną muzyczkę, która ma w teorii przybliżyć nam czas akcji filmu – późne średniowiecze.

Podsumowując, „The Bewitcher” to niezła, ale w żaden sposób niezachwycająca dawka rozrywki. Ogląda się przyjemnie, ale zabrakło pewnej dozy „magii”, której mogliśmy uświadczyć w oryginalnej prozie Sapkowskiego i opartych na niej grach.

7/10

#wiedzmin #humor #heheszki #film #recenzja #ladnapani #pornopani #netflix